~Oczami Zayna~
Zacząłem się zastanawiać, co mogę zrobić, by pomóc mojej siostrze. Na pewno nie popełnię drugi raz tego samego błędy nie rozmawiając z nią tylko za nią decydować o pobycie w miejscu, który nawet mnie odstrasza. Dominika miała w pewnym sensie rację, to my ją tam wysłaliśmy, nie zastanawiając się z jakimi ludźmi by żyła i jak mogłoby ją to zmienić. Zacząłem zastanawiać się kiedy blondynka ostatnio brała, czy teraz jest na głodzie? Czy śmieje się razem z nami a tak naprawdę ukrywa, że umiera z pragnienia.
- Hej siostrzyczko, dawno nie gadaliśmy co?- powiedziałem wchodząc do jej pokoju.
- Masz rację-powiedziała dziewczyna. Leżała na łóżku i nawet nie myślała o tym żeby się ruszyć, w zasadzie nawet na mnie nie spojrzała. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo się do siebie oddaliliśmy.
- Mam pewien pomysł, nie będę cię osądzał jak inni po prostu postaram się pomóc ci jak tylko potrafię. – powiedziałem i usiadłem na skrawku łóżka. Chciałem by dziewczyna poczuła, że martwię się o nią.
- Nie każdy mnie osądzą Zayn. Nie wiem czy oczekuję pomocy, sama sobie z tym poradzę, to nie jest takie trudne, już prawie nic nie czuję. Głód diametralnie się zmniejszył, naprawdę myślę, że chodzenie po lekarzach nie zmieni tego, czy będę uzależniona czy nie.- powiedziała Dominika i usiadła.
- Daj mi powiedzieć, chce tylko zasięgnąć porady specjalisty, przecież krzywda ci się nie stanie, a możesz dowiedzieć się czegoś więcej.- nalegałem.
- Dobrze to wyjaśnij mi wszystko od początku.
Kilka godzin później byliśmy już na miejscu. „Specjalistyczna Klinika Psychologiczna”- przeczytałem.
- Boisz się? -Zapytałem po chwili.
- Nie. Wiem, że to i tak nic nie da.- odpowiedziała Dominika i weszła po schodkach.
-Czemu jesteś tak nastawiona?- zapytałem. Powoli wkurzało mnie jej zachowanie. Przecież chcę dobrze. Dziewczyna nie odpowiedziała.
Gdy weszliśmy do pomieszczenia wszystko pachniało pastowaną podłogą.
- Byliśmy umówieni do psycholog Collins.- powiedziałem podchodząc do recepcjonistki.
- Pokój nr. 10, udanej wizyty- odpowiedziała kobieta, dając mi jakiś świstek i uśmiechając się szeroko.
- Przepraszam? Mogłabym autograf? – zapytała recepcjonistka podnosząc się i wołając nas powrotem.
Po kilku minutach byliśmy już przy drzwiach. Zauważyłem jak Dominika głęboko wciąga powietrze. Jednak trochę się boi.
Na początku rozmowa z panią Collins przebiegała dość dziwnie. Kobieta zadała kilka pytań Dominice i rozsiadła się na swoim wielkim fotelu. Byłem ciekaw, czy coś wydedukowała, w końcu podobno była najlepsza.
- Już wiem co ci jest Dominiko. Moje dzieci, są twoimi fankami, często opowiadali mi o twojej karierze w Ameryce, zamartwiali się, że masz problemy, teraz już wiem, że narkotyki były twoją ucieczką od tego wszystkiego. Widzisz, z tego co mówisz, mogę tylko stwierdzić, iż wcale nie jesteś uzależniona, ponieważ twój głód zmniejszył się wraz z wzrostem szczęścia. Twoje życie unormowało się, jesteś zakochana, odzyskałaś przyjaciół i nagle przestałaś brać, jak myślisz dlaczego? Czy naprawdę uważasz, że twoje uzależnienie zabiła miłość? Nigdy tak nie ma. Uzależnienie od narkotyków wraca z podwojoną siłą, a do ciebie nie wróciło. Zastanów się, czy gdy brałaś narkotyki, wmuszałaś je w siebie, czy szczerze chciałaś poczuć ten fantastyczny odlot? - Powiedziała kobieta, a mi zaczynał rozjaśniać się umysł, wszystko idealnie pasowało do jej stwierdzenia, miała rację. Dominika jednak nie była do tego przekonana.
- Przecież brałam narkotyki przez rok, to nie możliwe, że nie uzależniłam się od nich- powiedziała blondynka. Była trochę zdenerwowana.
- Uzależnienie nie jest fizyczne, tylko psychiczne. Gdy spożywałaś narkotyki, twoja psychika nie mówiła „pragnę tego, już nie mogę się doczekać, chcę więcej” tylko „ zadziałaj, bym nie myślała o bólu” . Faktycznie na początku to była zabawa, ale później to wszystko zamieniło się w tęsknotę za dawnym życiem, brak prawdziwej miłości, chęć skończenia z życiem bez większego celu. Nagle Dominika całkiem się wyłączyła, chyba nie miała ochoty na dalsze słuchanie.
~Oczami Dominiki ~
Dałam się namówić Zaynowi na pójście do kliniki, choć tak naprawdę nie wiem po co. Usłyszałam, że wszystko sama sobie wmawiam ,a teraz bezczynnie siedzę w jakimś białym pomieszczeniu i słucham durnej gadki babki ubranej w fartuch. Myślę, że ciekawsze były już te obrazki damskich i męskich narządów na ścianach. Od razu przypomniały mi się te zwykłe lekcje biologii i te wszystkie groźne ostrzeżenia o młodych matkach. Cicho zachichotałam pod nosem.
- Co jest ? – zapytał Zayn szturchając mnie w ramie.
- Nic, przepraszam. – powiedziałam miło uśmiechając się do starszej pani. Kobieta dziwnie na mnie popatrzyła i dalej zaczęła kontynuować swój niekończący się monolog.
~Oczami Zayna~
Gdy wyszliśmy z pomieszczenia, blondynka była strasznie wkurzona i nie chciała nawet na mnie spojrzeć.
- Gdzie idziesz? Wsiadaj do taksówki.- powiedziałem machając zapraszająco ręką.
-Przecież mam próbę, zaraz będzie moja taksówka.- powiedziała dziewczyna wyjmując paczkę papierosów z torebki.
Spojrzałem na nią wrogim wzrokiem.
-No co?!Uważasz , że to że musze zapalić też sobie wmówiłam!? – Krzyknęła dziewczyna z zażenowaniem w głosie.
- Pewnie nie.- Odpowiedziałem wsiadając do taksówki.
~Oczami Aśki~
Snułam się po domu bez celu. Zayn i Dominika poszli do kliniki, a ja w zasadzie czekałam na jakąś wiadomość od nich. Zastanawiałam się czy wszystko jest w porządku, czy ten pomysł fatycznie był dobry, z drugiej strony cieszyłam się, że blondynka zgodziła się, może jednak dowiemy się czegoś co nam wszystkim pomoże. Nagle usłyszałam dzwonek swojego telefonu.
- Co tam Ed?- powiedziałam, zastanawiając się co ten rudzielec znowu wymyślił.
- Może by tak skończyć to co zaczęliśmy? –usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka.
- Nie do końca wiem, o jakiej rzeczy mówisz, bo jak zauważyłeś dość dużo mamy tych niedokończonych spraw. – powiedziałam i zaśmiałam się.
- Tym razem chodzi mi o piosenkę. - mówił Ed.
- A no tak, jakoś całkiem o niej zapomniałam, to jak za 20 minut w studio? Zapytałam z zaciekawieniem.
- Dobrze, to do zobaczenia księżniczko.- odpowiedział Ed i rozłączył się.
Gdy siedziałam w taksówce, zastanawiałam się czy dobrze robię, w zasadzie to nie chciałam śpiewać z Edem tej piosenki. Gdyby Zayn ją usłyszał, mógłby domyślać się, że miedzy mną a Edem jest coś wielkiego, a ja nie chce, żeby on tak myślał. Byłam przekonana, że Ed to wszystko zrozumie.
- Hej rudzielcu.- powiedziałam podchodząc do niego i całując lekko w policzek.
- Tylko tyle? Nie zasłużyłem na nic więcej?- Zapytał i słodko się zaśmiał. Uśmiechnęłam się tylko nie robiąc żadnego ruchu.
-No dobra i tak się nie powstrzymam i dobrze o tym wiesz- powiedział chłopak, po czym namiętnie pocałował mnie w usta.
- Uwielbiam to- Szepnęłam gdy przestaliśmy. – Słuchaj, muszę z robą pogadać- dodałam i lekko się uśmiechnęłam.
- Co się stało? – zapytał z zaciekawieniem. Bałam się tak po prostu powiedzieć mu, że nie wiem co do niego czuję, że nie wiem czy nie kocham Zayna.
- Posłuchaj, ja nie mogę zaśpiewać z Tobą tej piosenki. Ten tekst jest dość prosty i ktoś mógłby to źle zrozumieć, wiesz ty masz żonę. Nie chcę nawet myślę co byłoby gdyby Vicki dowiedziała się o tym co nagraliśmy.- powiedziałam, wciąż patrzyłam mu w oczy. Bałam się jego reakcji, nigdy jeszcze mu się nie sprzeciwiałam.
-Wiesz nie bardzo obchodzi mnie moja żona. Posłuchaj ja.. kocham cię. Chcę żebyśmy nagrali tą piosenkę, żeby każdy się dowiedział, że szaleje za tobą, a ty za mną. Bo tak jest, prawda? – Mówił Ed lekko zdenerwowany.
- Nie do końca wiem co czuję. – Powiedziałam. W końcu nie mogłam tego ukrywać.
- Nadal go kochasz?!- Krzyknął chłopak tak, że aż podskoczyłam, jeszcze nigdy nie słyszałam jak Ed krzyczy.
- Sama chciałabym to wiedzieć.- odpowiedziałam cicho. Nie patrzyłam na niego, mój wzrok uciekał od jego oczu.
- Tylko się wygłupiłem pisząc ten tekst. Ty nadal kochasz Zayna. Nawet po tym co ci zrobił. Kurwa ty zwariowałaś!- Krzyczał.
- Gdy wszystko zaczyna się układać musisz to psuć?! – również podniosłam glos. Byłam totalnie zdenerwowana.
- To ty wszystko psujesz. – Powiedział Ed i wyszedł.
Usiadłam na fotelu i zaczęłam pisać to co czuję. Nagle poczułam energię i wenę. Gdy skończyłam od razu wróciłam do domu. W drodze do domu zastanawiałam się co teraz będzie ze mną i z Edem. Pewnie miał rację, wszystko psuję, ale chyba już nie mam na to większego wpływu. Nie tylko ja go ranię, on tez rani swoją żonę, poza która kiedyś nie widział świata. Był dla mnie ważny, ale Zayn, też nie pozostawał mi obojętny.
~Oczami Liama~
- Kto idzie na sanki?! – Spytałem z entuzjazmem w głosie schodząc po schodach.
- Wyjrzyj przez okno.- Powiedział Niall z zażenowaniem.
- O nie! Gdzie jest śnieg?!- Krzyknąłem niezadowolony.
- A co zazwyczaj dzieje się ze śniegiem? Hm, ok. To pytanie może być dla ciebie trudne, wyobraź sobie, że śnieg topnieje. – mówił blondyn.
- Czyżby nasz Niall miał z tego powodu jakiś problem?- Zapytałem śmiejąc się pod nosem. Podszedłem do chłopaka i ukułem go w żebra. – No co jest?- dodałem.
- Oj daj mi spokój, źle się czuję. – powiedział Niall i powędrował na górę.
Wzruszyłem ramionami i położyłem się na kanapie, tuż obok Zayna. Nagle do domu wpadła Aśka.
- Chłopaki potrzebuję jakiegoś drinka. – powiedziała brunetka uśmiechając się do nas.
- To co jakiś club?- Zapytał Zayn podnosząc się i idąc w stronę dziewczyny.
Coś sobie szepnęli, ale niestety nie umiem czytać z ust.
- Dobra Liam zamówisz taksówkę, pojedziemy się trochę rozluźnić. Pójdę po chłopaków.- mówiła Aśka wchodząc po schodach.
- Pojdę razem z tobą- powiedział Zayn i pobiegł za nią.
~Oczami Zayna~
Miałem nadzieję, że w clubie moja brunetka trochę mi ulegnie, że puszczą nasza ulubioną muzykę, zatańczymy i znowu poczujemy kilka iskier.
Spojrzałem w lustro, kilka poprawek i byłem gotowy by znowu jej zaimponować. Prysnąłem na siebie jej ulubione perfumy i byłem już gotowy do wyjścia.
Nialla coś ugryzło postanowił, że zostanie w domu, twierdził, że boli go głowa, ale wydaje mi się, że z kimś się pokłócił w końcu trochę go znam i wiem jak się zachowuje w danych sytuacjach.
Po drodze mięliśmy zajechać po Dominikę, byłem ciekaw, jaki ma teraz humor.
Ku naszemu zdziwieniu dziewczyny nie było już na próbie.
- Już skończyła? Zazwyczaj o tej porze, nie jest nawet w połowie.- powiedziałem ze zdziwieniem.
- Mówili, że źle się poczuła zadzwonię do niej - odpowiedział Harry wyciągając telefon.
Po chwili okazało, się , że blondynkę trochę bolała głowa i po prostu wróciła wcześniej do domu.
- Może złapała tą sama chorobę co Niall?- Powiedział Liam i zaśmiał się pod nosem.
- Oby nie !- Krzyknął Louis i zaśmiał się.
~Oczami Aśki~
Miałam taką wielką ochotę upić się dzisiejszego wieczoru, ale wiem, że nic by to nie zmieniło. Obudziłaby, sie rano, na pewno w objęciach Zayna i jeszcze bardziej skomplikowałabym sobie życie. Z reszta brunet nie daje za wygrana i cały czas spełnia moje zachcianki. Przecież nie o to mi chodziło. Chciałam byśmy byli przyjaciółmi i totalnie nie rozumiem dlaczego jeszcze o nas walczy. Chociaż w zasadzie już nie wiedziałam czego chcę, może dziś w końcu dowiem się co czuję.
Zaczęłam tańczyć z Zaynem, czułam się jak dawniej, gdy jeszcze byliśmy razem. Muzyka sprawiła że poczułam, że na parkiecie zostałam tylko z brunetem. Chłopak położył swoje ręce na moich biodrach i przyciągnął mnie do siebie. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie. Poczułam jego ciepły oddech na swoim policzku. Na całym ciele przeszły mnie ciarki, chyba właśnie tego chciałam. Zamknęłam oczy i nagle przed moimi oczami ukazał się obrazek, gdy Zayn wychodząc z łazienki na weselu zapinał rozporek, wyobraziłam sobie scenę w której też o nią zabiegał gdy całował ją, uprawiał z nią sex. Otworzyłam oczy i opuściłam szybko ręce. Zayn patrzył na mnie pytająco, ale ja odeszłam bez słowa.
Wypiłam swój drink, później następny i jeszcze jeden, chciałam zapomnieć o tym widoku, o tej kobiecie. Nagle przypomniałam sobie co zrobiłam ja. Jak ja się zachowałam i jak mogłam go zranić swoim zachowaniem. Wypiłam swój drink, następny i jeszcze jeden, by zapomnieć o tym wszystkim co stało się przez te kilka miesięcy, czego dopuściliśmy się oboje.
Postanowiłam, że wrócę na parkiet i oddam się chwili. Było bardo dużo ludzi ledwo dojrzałam chłopaków, nie mogłam jednak znaleźć bruneta. W końcu zobaczyłam jak tańczy z inna dziewczyną. Zrozumiałam, że miałam być jego przyjaciółką. Dołączyłam więc do chłopaków.
~Oczami Dominiki ~
Machnęłam ręką, a przede mną zatrzymała się taksówka.
Wskoczyłam do niej i zaczęłam wpatrywać się w pojawiające się co chwilę drzewa.
Nie wiedziałam co mam myśleć po tej rozmowie, w sumie to dobrze że nie jestem
uzależniona. Ale czy to w ogóle możliwe ? Rozejrzałam się i nakazałam
mężczyźnie zatrzymać się. Zapłaciłam za kurs i wyszłam z pojazdu. Badawczo
spojrzałam na budynek, w którym miała być kolejna próba. Budowla była bardzo
potężna i nienaturalne ogromna. Weszłam do środka i zrzuciłam z siebie ubrania.
- No to bierzemy się do pracy ?! - krzyknęłam z entuzjazmem .
- O nareszcie jesteś, wskakuj na scenę . – odpowiedziała kobieta podając mi mikrofon. Stanęłam pewnie na deskach , usłyszałam pierwsze
rytmy piosenki i zaczęłam śpiewać. Próba jak zwykle była bardzo owocna i już po
2 godzinach pozwolili mi iść do domu. Odłożyłam sprzęt i szybko zeskoczyłam z
wysokiej sceny. Poczułam jak jakaś ogromna siła wciska mnie w ziemie, a przed
oczami zrobiło mi się ciemno .
- Wezwijcie pogotowie ! –ktoś krzyknął .
Gdy się obudziłam miałam do ciała podłączanych miliony
urządzeń. Złapałam się za głowę i rozejrzałam dookoła.
- Jak się czujesz ? – zapytał starszy mężczyzna wchodzący do
pomieszczenia .
- Dobrze, co mi jest ? – uniosłam się lekko na ręce.
- Tu masz wszystko wyjaśnione – lekarz podał mi kopertę i
powoli zaczął odłączać kabelki.
- Dziękuje – opowiedziałam wpatrując się na wyniki.
- Możesz już wyjść do domu. – powiedział mężczyzna i wyszedł
na korytarz. Wyszłam z pomieszczenia
ściskając w ręce szarą kopertę . Otworzyłam ją powolnym ruchem i wyjęłam kartkę
z środka. Zaczęłam dokładnie czytać
każde zdanie. Co ?! To nie możliwe .. Ostanie zdanie było jak wyrok. Bezsilnie
opadłam na krzesło stojące obok mnie . Złapałam się za głowę i chwilę
siedziałam bez ruchu. Nagle poczułam wibrację, wyjęłam telefon. To Harry ,
właśnie Harry .. co z nim ?! Jak ja mu o tym powiem, przecież on się załamie.
Odrzuciłam połączenie , pozbierałam kartki i wszyłam na zewnątrz. Następny
telefon, tym razem odebrałam i oznajmiłam chłopakowi, że idę już do domu z
bolącą głową. Rozejrzałam się dookoła, wszystko wydawało się teraz takie bez
sensu. Narzuciłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę domu. Po 10 minutach byłam już na miejscu.
Nacisnęłam klamkę, zamknięte. Najwyraźniej nikogo nie było w domu, w sumie było
mi to na rękę. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Rzuciłam papiery na stół i
powędrowałam do łazienki. W drodze zrzuciłam z siebie płaszcz i buty. Usiadłam
na brzegu wanny i zaczęłam obmywać twarz wodą. Wzięłam głęboki oddech i weszłam
do salonu. Przy stole stal Niall, który jadł jabłko i czytał..
- Moje wyniki ! – krzyknęłam i podbiegając do niego wyrwałam
je z rąk chłopaka .
- Dominika .. – blondyn wydukał i przełknął głośno jabłko.
- Niall ,nie mów nic nikomu. Proszę niech to na razie
zostanie między nami. Nikt miał się o tym nie dowiedzieć. –westchnęłam i usiadł
na krześle.
- Dominika .. ty, ty jesteś w ciąży ? – zapytał jakby nie
mógł uwierzyć w to co właśnie przeczytał.
- Tak. – potwierdziłam i założyłam grzywkę za ucho.
- Musisz powiedzieć o tym Harremu. – powiedział stanowczo.
- Nie ! Niall, uznaj że tego po prostu nie wiedziałeś, nie
chce o tym nikomu mówić. – uderzyłam ręką w stół.
- Jeśli ty tego nie zrobisz, to ja to zrobię .- odpowiedział marszcząc brwi.
- Kurwa, powiem mu ! Ale daj mi trochę czasu. – krzyknęłam i
podarłam wyniki, które trzymałam w ręce.
- Dobra, ale obiecaj że w najbliższym czasie dowie się o tym
. – chłopak zaczął oddalać się wchodząc po schodach.
- Obiecuję – wyszeptałam i wyrzuciłam karki do kosza.
Totalnie wkurzona
osunęłam się na podłogę i bez sensu wpatrywałam w nogę stołu. Delikatnie
odsłoniłam brzuch i zaczęłam rękami po nim jeździć .
- Nawet jeśli inni cię nie zaakceptują i tak będę Cię
kochała. Jesteś w końcu częścią mnie i .. Harrego – wyszeptałam gładząc brzuch.
Powoli podniosłam się z podłogi i poszłam w stronę kanapy, usiadłam na niej i
włączyłam TV. Zatrzymałam się na jednym z programów i zaczęłam z zainteresowaniem
oglądać film. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi, podniosłam się i
zauważyłam całą gromadę ludzi wchodzących do domu.
- I jak się czuje moje miłości ? – zapytał Harry podchodząc
do mnie .
- Piłeś . – powiedziałam oschle .
- Przeszkadza Ci to? – zapytał chłopak całując mnie w czoło.
- Teraz pewnie tak . – wymamrotał Niall. Szybko na niego
spojrzałam i skrzywiłam się. Na szczęście wszyscy byli zbyt pijani żeby
zrozumieć słowa blondyna. Wiedziałam ,
że nie będzie umiał trzymać języka za zębami. Pokręciłam nerwowo głową i
rozejrzałam się dookoła. Stanowczo nie
mogłam im teraz o tym powiedzieć. Musze trzymać to w tajemnicy jak najdłużej
będę mogła, boję się odrzucenia. To jest moje dziecko, na pewno nie pozwolę go
skrzywdzić. Zmarszczyłam brwi, westchnęłam i bez słowa poszłam na górę.
( Dominika u psychologa )
( Dominika wracając do domu )
( club )
____________________________
Przepraszamy za tak długą przerwę . Koniec semestru więc te wszystkie poprawki , ehh ..



Jeeeeej <3
OdpowiedzUsuńKocham twoje opowiadanie, a rozdział był fantastyczny <3
Mam nadzieję, że kiedyś napiszecie książkę, która będzie tak samo świetna jak i to opowiadanie <3
Nie mogę się doczekać NN <3
Pozdrawiam :*
Basia :)
To jest wspaniałe <3
OdpowiedzUsuń<33333333333333 KOCHAM PISZCIE CZĘŚCIEJ ! :D
OdpowiedzUsuńrewelacja :*********
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział ? Już nie mogę sę doczekac :D <33333
OdpowiedzUsuńHalo jesteście tam? Kiedy noey rozdział? Naprawdę nie mogę się doczekać.... :(
OdpowiedzUsuńNapisałyśmy już kilka rozdziałów do przodu, szukamy tylko chwili czasu na dodanie . Na pewno niebawem coś się pojawi.
UsuńDziękujemy za pamięć ; )
halooo! jest tam kto? nie ma rozdziału już tyle czasu...a naprawdę lubię to opowiadanie;/
OdpowiedzUsuńszkoda, że nie ma następnego rozdziału już tyyyyyle czasu.;/
OdpowiedzUsuń