sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział 12 .


~Oczami Zayna~

Chciałem znowu to zrobić. Wpaść w ten sam stan co kilka lattemu. Zachowanie Aśki skłoniło mnie do zamknięcia się w świecie, gdzie wszystkobyło dozwolone. Już poprzednim razem nie widziałem drogi powrotnej, aleDominika pomogła mi. Gdy się pojawiła wiedziałem, że znowu mi pomoże. Razemznajdziemy wyjście z tej okropnej sytuacji.
- Nie chce cie stracić. Myślisz, że to jedyne wyjście?Heroina? - Odsunęła się ode mnie i spojrzała mi w oczy. Poczułem to co kiedyś.Ta bezradność…  a zarazem radość.Przyszła na czas. Nie zdarzyłem wbić igły w żyłę.
- Poradzimy sobie.- Szepnęła do mojego ucha i przytuliłamnie ponownie.
- Wiem. – Rozpłakałem się jak dziecko.
- Chodźmy do domu. -Zgarnęła mnie z podłogi i poszliśmy wstronę domu.

  ~Oczami Dominiki~

Szłam pod rękę z Zaynem. Przez to, że cały  czas płakałam droga była spowita mgłą. Naglepoczułam, że z kimś się zderzyliśmy, ostry ból głowy i huk dookoła.
- o kurcze przepraszam zamyśliłem się  - usłyszałam bardzo znajomy mi głos ale niebylam w stanie zobaczyć kto to bo cały czas przed sobą miałam niewyraźny obraz .
- Harry, co ty tu robisz ? – zapytał słaby Zayn, a japoczułam ukucie w sercu przez ostatni czas starałam się o nim nie myśleć co wkońcu mi się udało. Ale teraz wszystko mi się przypomniało ten widok  zamykających się drzwi i słowa „odchodzę doCaroline”. Teraz już widziałam go wyraźnie, stał przed nami zmieszany.
- Co się stało? – Zapytał widząc moje łzy.
- Nie twoja sprawa. -Odpowiedziałam chłopakowi i chciałamodejść , lecz on stanął naprzeciw mnie utrudniając mi przejście.
- No chyba jednak moja, nie zapominaj, że należę z Zaynem dojednego zespołu.
- Tak się nagle interesujesz?- Byłam nie miła, ale to byłamoja obrona przed pokazaniem prawdziwych uczuć co do Harrego.  Chłopak westchnął i wziął Zayna pod ramię.
- Pomogę wam.
 Nic nieodpowiedziałam, ale tak naprawdę potrzebowałam jego pomocy.

~ Oczami Aśki ~

Siedziałam w salonie na kanapie zupełnie bezradna. Cały czas zerkałam na telefon. Koło mnie siedział Niall co chwilę mnie pocieszając. Byłamoparta o jego ramię, a w oczach miałam łzy.Nagle usłyszałam otwierające się drzwi, a w nich ukazała sięsylwetka Dominiki, która podtrzymywała mojego chłopaka. Widziałam jaki byłzałamany psychicznie, podbiegłam do nich i przytuliłam się do Zayna cichoprzepraszając . Nagle wielkie zdziwienie , co tu robi Harry ?
- oo, widzę że nareszcie jesteście razem – zauważyłam tensłodki uśmiech Stylesa co kiedyś.
- yy.. no tak , co ty tu robisz ? – zapytałam zdziwiona.
- widzę, że wszyscy bardzo się cieszą na moje odwiedziny,więc lepiej już pójdę, żegnam-  spojrzałna Dominikę smutnymi oczyma i wyszedł. Blondynka przez dłuższy czas wpatrywałasię w drzwi miałam wrażenie, że chciała go zatrzymać ale on już nie był jej.

~Oczami Dominiki~

Minęły już dwa tygodnie od spotkania z Harrym. Wtedyuświadomiłam sobie, że bardzo za nim tęsknie, ale nie mogę zmienić tego co sięstało.  Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Lou otwórz! – Krzyknęłam z salonu i dalej oglądałam TV.
- Goście, do ciebie. -Powiedział Louis.
Podniosłam się z kanapy i ujrzałam managera z Clarkiem.
- Co wy tu robicie?- Zapytałam i poczułam usta chłopaka namoim policzku. Zrozumiałam, że to było na powitanie.
- Mamy coś dla ciebie.
Spojrzałam na nich pytającą minął i otworzyłam kopertę wktórej było zaproszenie na bankiet dla 1D i YD.
- Sory, ale ja nigdzie nie idę, ale reszta się pewnieucieszy, dzięki.
- Myślałem, że pójdziemy razem. - Clark uśmiechnął się do mniezachęcająco.
- No nie wiem czy mam humor na takie rzeczy.- Odpowiedziałamstanowczo i spuściłam wzrok.
- No to trudno, to ja też nie pójdę, bo nie będę miał zkim.- Chłopak posmutniał i odwrócił się w stronę wyjścia.
- No dobra, to przyjedź po mnie o 18.00.- Uśmiechnęłam się,choć nie miałam na to ochoty. Wziął mnie na litość, a ja niestety mam miękkieserce. Gdy wychodzili usłyszałam ciche „jest” . Goście zniknęli za drzwiami,a ja ruszyłam w stronę pokoju Aśki. Otworzyłam delikatnie drzwi i zobaczyłamcałujących się Aśkę z Zaynem .
- Dobra, koniec – powiedziałam z uśmiechem i rzuciłam w ichstronę zaproszenie – zobaczcie to .
Para otworzyła kopertę i delikatnie się do siebieuśmiechnęła .
- A ty idziesz ? – zapytała przyjaciółka z uśmiechem .
- w sumie nie bardzo mam ochotę ale obiecałam Clarkowi . Nalitość mnie wziął . – przewróciłam teatralnie oczami .  Zayn się tylko zaśmiał .  – no a tak po za tym to muszę coś sobiekupić, a ty jak z ubraniami stoisz ? – zwróciłam się do Aśki .
- hmm .. no też przydałoby mi się coś nowego .
- Dobra ja wam zafunduję zakupy, nie mogę pozwolić na tożeby moja siostra i dziewczyna nie miały się w co ubrać . – brunet delikatnieporuszył brwiami .
- oo tak , jak ja cię kocham . – zaśmiałam się i niezgrabnieprzytuliłam Zayna . – no to ja idę się przebrać i za 15 min wychodzimy .–odpowiedziałam i poszłam do siebie. Byłam gotowa już po 5 min więc czekałam na dziewczynę.

~Oczami Aśki~

Gdy schodziłam po schodach zobaczyłam ubraną Dominikę. Stałaprzed szafą w holu i czekała na mnie.
- Spójrz co mam.- Pomachałam przyjaciółce kartą bankowąZayna i uśmiechnęłam się szeroko.
- Ooo, to szalejemy. -Odwzajemniła uśmiech. Zaczęłam sięubierać a po chwili byłyśmy już przed domem i czekałyśmy na szofera.  Gdy weszłyśmy do galerii w oczy wpadło namkilka sukienek, ale żadna nie zadawalała nas. Spędziłyśmy w sklepach godziny,byłyśmy zmęczone i wyczerpane.
- O nie! Popatrz !!- Krzyknęła Dominika wchodząc do jednegoz nich.
- Wreszcie coś sensownego, ja nie rozumiem, czy galeria niedostaje wiadomości, że są bankiety? Chodzimy tu już tyle czasu i nigdzie nie manic fajnego.- Narzekałam.
- Oj nie marudź, tylko zobacz na to!- Krzyczała nadalprzyjaciółka.
- O jaa!! Super jest, będzie ci pasować do nowych butów.-Powiedziałam i zobaczyłam uśmiech na jej twarzy. Uwielbiałam go, był szczery isłodki. Po kolejnej godzinie ja również znalazłam coś dla siebie.
Po zakupach udałyśmy się do domu. Byłyśmy tak zmęczone, żetylko wygodna kanapa w salonie mogła ponownie dostarczyć nam energii.
- No i co zakupiłyście? -Zapytał Louis niosąc nam pucharki zlodami.
- Sam zobacz. - odezwała się przyjaciółka.

 ~Oczami Dominiki~

 Nadszedł dzień bankietu, wszystkich wszędzie było pełno .Wchodząc do kuchni zauważyłam Louisa grzebiącego w lodówce .
- coś się stało ? – zapytałam zdziwiona.
- nie zleźć swojego buta , proszę cię wybaw mnie . –Lou uklęknął przed mną i objął delikatnie moje nogi .
- okej, okej … tylko wydaje mi się że w lodówce go raczejnie znajdziesz. – zaczęłam się śmieć i pogłaskałam go po włosach . Chłopakwstał i zaczął śmieć się razem ze mną .
- Dobra rozdzielmy się , ja przeszukuje górę ty dół . –uśmiechnęłam się i zaczęłam szukać zguby w wyznaczonym miejscu .  Po dobrych 15 min poszukiwań usłyszałam„Mam!” . Zbiegłam do chłopaka i patrzyłam zdziwiona na całego mokregobuta .
- Ja chyba nawet nie chce wiedzieć gdzie on był , chybamusisz w nowe zainwestować bo ten jakoś dziwnie pachnie . – skrzywiłam się izakryłam nos .
- Dziwisz się ? To on zapchał kibel . – chłopak roześmiałsię . Przez dłuższą chwilę wpatrywałam sie na przemian w buta i Louisa.
- spoko . – zaczęłam się śmiać, spojrzałam na zegarek, była12 . – Fryzjer ! – krzyknęłam przestraszona . 
- Aśka złaź bo zaraz się spóźnimy – ubierając się wołałamdziewczynę .
Gdy wróciłyśmy dom był w totalnym chaosie , wszędzieporozrzucane ubrania i jedzenie .  Na tenwidok zaczęłyśmy się śmiać z przyjaciółką .
- To co się tu stało musiało być straszne . – stwierdziłamwchodząc po schodach.
 - nie wątpię –zachichotała dziewczyna
- no to teraz ubrać się, umalować i na bankiet – poruszyłambrwiami wchodząc do swojego królestwa.
Tutaj w przeciwieństwie do innych pomieszczeń w tym domupanował porządek, wszystko ułożone na swoim miejscu . Była już 17 więc zaczęłamdokładniejsze przygotowania. Popatrzyłam się z dumą na sukienkę i zaczęłam sięrozbierać . Nagle do mojego pokoju ktoś wbiegł.
- Ups , przepraszam. – zaczerwienił się Clark. Szybko zasłoniłam się koszulą i uśmiechnęłamnieśmiało.
- yh.. nic się nie stało . O co chodzi ? – zapytałam
- No bo wiesz idziemy razem czyli wypadałoby jakoś dobraćkolory, ale widzę że stawiasz na beż więc już nie przeszkadzam – chłopakuśmiechnął się i szybko wyszedł, nie zdążyłam nic opowiedzieć .

~Oczami Aśki ~

- I jak gotowa? -Zapytał Zayn wchodząc do mojego pokoju bezpukania.
-Ooo jak dobrze że jesteś, pomóż mi zapiąć zamek w sukience,męczę się z nim już dobre 10 minut…
- Y.. to czemu wcześniej nie wolałaś? Zosia samosia?
Tymi słowami tak mnie rozśmieszył, że padłam na łóżko izwijałam się ze śmiechu. Czasami sama się sobie dziwie, że tak łatwo można mnieczymś rozśmieszyć.  Zayn podszedł do mniei pomógł mi wstać.
- Wyglądasz.. Olśniewająco. Jesteś taka piękna.- Powiedziałpo chwili patrząc głęboko w moje oczy. Podszedł bliżej i pocałował mnie.
- Zaraz się spóźnimy - Powiedziałam po chwili i złapałamchłopaka za rękę. Dominika też wyglądała pięknie. U boku Clarka prezentowałasię nieźle chociaż każdy wiedział, że z Harrym wyglądała lepiej. W zasadzie mamnadzieję, że to wszystko się jakoś ułoży, chciałam żeby były chłopak mojejprzyjaciółki czuwał przy niej jak kiedyś i uszczęśliwiał ją cały czas.
Za każdym razem kiedy jestem na bankiecie boje sięczerwonego dywanu, a to takie dziwne. Powinnam iść szczęśliwa, że mogę na nimstać, a ja trzęsłam się jak galareta. Na szczęście u mojego boku stał Zayn,który podtrzymywał mnie duszą i ciałem. Gdy weszłam do sali od razu ujrzałamEda. Stał oparty o ścianę a u jego boku stał chłopak, który był odwrócony więcnie mogłam zobaczyć kto to. Podeszliśmy wraz z Zaynem do chłopaków.
- Harry? Więc przyszedłeś?- Zapytałam chłopaka stojącegoobok Eda. Tak bez przywitania, po prostu podeszłam i zapytałam. Nie wiem czybyło to miłe czy nie. Byłam w sumie pozytywnie zaskoczona, że Harry przybył nabankiet, teraz moja akcja „Dominika i Harry znowu razem” może się rozpocząćszybciej niż myślałam. Chłopak odpowiedział mi coś, ale nie słuchałam go.Rozejrzałam się po sali, wszędzie pełno ludzi. I jak ja teraz odnajdę Dominikę?Po chwili zobaczyłam beżową sukienkę i wiedziałam, że to ta, którą szukałyśmycały dzień  w sklepach. Uśmiechnęłam siędo chłopaków i opuściłam ich na kilka minut. Szybkim krokiem podeszłam doDominiki i wzięłam ją pod ramię.
- Gdzie zgubiłaś Clarka? -Zapytałam.
- Poszedł po coś do picia, ale obiecałam mu, że będę tustała, więc nie popychaj mnie w stronę parkietu, przecież nie będę samatańczyła. -Protestowała przyjaciółka, co zupełnie ignorowałam.
Nagle usłyszałam ulubioną piosenkę Dominiki i Harrego. Cowprawiło mnie w zachwyt. Wszystko jakby pomagało mi w zdobyciu dzisiejszegocelu. Popchnęłam Dominikę na parkiet i popatrzyłam na  Zayna, który przyglądał się całemu zdarzeniui cicho podśmiechiwał. Zobaczyłam, że przyjaciółka znalazła się w dobrychramionach i podeszłam do swojego chłopaka przytulając go mocno.
- Ty wszędzie musisz bawić się w swatkę? -Powiedział do uchatak bym usłyszała. Przytuliłam go jeszcze mocniej i razem oddaliśmy się muzycei porwaliśmy w tańcu
strój Dominiki : http://img401.imageshack.us/img401/6031/98600328.png
strój Aśki : http://img843.imageshack.us/img843/9781/strjg.jpg

  
( Dominika przebierająca się ) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz